4. EPILOG

W Polsce pozostała jeszcze miesiąc,udziały w firmie kupił Jason.Zastrzegłam tylko,aby moja część z firmy w Koloni przeszła na Gabi. Przyjaciólka radzila sobie doskonale miała intuicje i smykałkę do tego,moja decyzja zszokowała ją na początku,ale dała się przekonać.Tylko z nią miałam kontakt,powiedziała że Paddy zrozumiał,nie pytałam co u niego,bo to by bylo rozdrapywanie starych ran,a ja postanowiłam zacząć nowe życie.
W dzień wyjazdu mama próbowała mnie jeszcze przekonać do zmiany zdania.Nie czułam się ostatnio najlepiej,martwiła się o mnie,zaczęłam więc tłumaczyć.

-Mamuś-muszę spróbować gdzieś dalej!

-Tutaj nigdy nie zapomnę,wszystko mi o nim przypomina!-Potrzebna mi zmiana otoczenia!-Jestem twarda!-Poradzę sobie!
Kiwała tylko głową ze zrezygnowaniem.

-Źle się czujesz!-a co będzie jak się rozchorujesz?

-Mamo te dziwne objawy to ze stresu,jak będę na miejscu miną!

-A po za tym to nie koniec świata-Tam też są lekarze!

Na lotnisko odwieżli mnie razem z tatą,płakali oboje,ale ja postanowiłam nie uronić już żadnej łzy.Samolot wystartował,wyjrzałam przez okno żegnając się z Polską.

-Czas zacząć od nowa!
*************************************
Przez prawie tydzień nie wychodził z domu,telefon wyłączył nie chciał aby mu ktoś przeszkadzał,musiał to sam przetrawić.
-Laura z jednym miała racje!-nie zaczyna się nowego życia jak za starym jeszcze nie zamkneły się drzwi!
Dużo grał,pisał nowe piosenki.Jej list i to co się wydarzyło było inspiracją do tworzenia tekstów,a muzyka płyneła z serca,z miłości do niej.To była ostatnia zła decyzja w jego życiu,rozwiedzie się,nagra nową płytę,odbuduje swoją równowagę i jeżeli tak ma być,to się odnajdą i będą razem.

-Damy sobie czas Laura!-Oboje potrzebujemy spokoju by odnaleźć siebie!

-Kocham cię!-ale teraz muszę pozwolić ci odejść!

-Jeszcze tylko coś zrobię!-rozejrzał się po salonie i chwilę potem ich wspólne zdjęcia wróciły na swoje miejsce.
Westchną cicho,a potem uśmiechnął.

****************************************

Dwa lata później

Laura siedziała uśmiechnięta na ganku swojego małego domku.Gdy go zobaczyła.od razu się zakochała,zbudowany był z kamienia,miał czerwone dachówki i okiennice. W środku były tylko dwie sypialnie,salon,kuchnia i mały gabinet.Styl minimalistyczny-bielone ściany i ciężkie drewniane podłogi,otoczony był małym,białym płotkiem,a z tyłu rozciągał się różany ogród,zaś centralną jego częścią byl kamienny stół z ławeczką. Przypomniała jej się bajka Alicja w krainie czarów,wreszcie poczuła,że znalazła swoje miejsce,swój raj na ziemi!
Cofnęła się pamięcią do chwili kiedy tu przyjechała.
Włochy powinny jej służyć,ten klimat,dobre jedzenie,wino,a ona czuła się co raz gorzej,była ciągle zmęczona i płaczliwa.Nie miała apetytu,często bolał ją brzuch i miała mdłości,gdyby nie wiedziała że jest bezpłodna od razu by poleciała po test ciążowy.

-Muszę iść do lekarza!-to może być coś poważnego!-Ile można cierpieć z milości?-A jeśli to depresja?

Kontakt miała tylko z rodzicami i Gabi,przed nimi udawała szczęśliwą i zadowoloną.
Siedziała w poczekalni gabinetu lekarskiego i czekała na wyniki badań,bała się diagnozy,czuła jakiś nieokreślony niepokój!

-A jeśli to coś poważnego?

Nagle pomyślała o nim,tak bardzo go teraz potrzebowała.Miała zacząć wszystko od nowa,a czuła się coraz bardziej samotna,tak bardzo tęskniła.Chyba już nigdy się z tego nie uwolni-Paddy na zawsze pozostanie jej przekleństwem,dobrze że chociaż koszmary się skończyły!
-Pani Laura…….?-wstała odruchowo słysząc swoje imię.

-Proszę do gabinetu!

Posłusznie podążyła za lekarzem,białe ściany działały na nią deprymująco,przypominały o tragedii.

-Usiądzie pani?-doktor wskazał krzesło

-Więc,pani Lauro!-badania wyszły nie najgorzej!

-Ma pani niewielką anemie,ale to normalne w tym stanie!?

-Zapisałem recepte na witaminy,żelazo i kwas foliowy.

-Dam też skierowanie na badanie USG i do ginekologa,trochę niepokoją mnie te bóle brzuch!?
Patrzyłam na lekarza oniemiała z wrażenia,jego słowa wmurowały mnie w krzesło.

-To nie możliwe?!-wydukałam.

-Ja nie mogę mieć dzieci!-w przeszłości zostałam zgwałcona!

-Nie wiem jaki był powód diagnozy w tamtym czasie,ale wyniki wskazują jednoznacznie!

-Potwierdzi to badanie USG!-lekarz obstawal przy swoim.

-Może to zmiany hormonalne?-ostatnio miałam dość burzliwy okres?-nie dawałam za wygraną.

-Proszę się uspokoić!-zrobi pani badania i wszystko będzie jasne!

Na drugi dzień leżałam na kozetce z odsłoniętym brzuchem,poczułam zimny żel i wstrzymałam oddech.

-Prosze się rozluźnić!-mloda lekarka uśmiechneła się i przekręciła monitor w moją strone.

-A więc!-pokazała mały punkcik,to pani dziecko!-z tego co widzę to początek ciąży,jakiś 8 tydzień. Zaraz posłuchamy bicia serduszka!-nagle usłyszała najpiękniejszy dźwięk!

Zamknęła oczy i zaczęła plakać,poczuła ciepło w sercu-teraz już nigdy nie będzie sama!

-Czy wszystko w porządku?-zapytałam nagle

-Jak na razie wszystko jest prawidłowo!

-Tylko proszę o siebie dbać!

-Będę!-wracając do domu całą drogę się uśmiechałam.

-Więc zostały mi po tobie nie tylko wspomnienia?

Teraz już będę szczęśliwa!!!!
**********************************
Ciąża przebiegała prawidłowo, chodziłam na długie spacery i dobrze odżywiałam,mdłości i zmęczenie ustąpiło wraz z trzeci miesiącem,często kładłam ręce na brzuchu upewniając się czy to prawda.O moim stanie wiedziała moja mama i Gabi,nawet chciały przyjechać,ale się nie zgodziłam.Dobrze mi bylo samej,mogłam bez skrępowania opowiadać do brzucha o Paddym,w takiej chwili czułam jak by byl przy mnie. Wiedzialam tylko,że się rozwiódł i nagrał nową płytę,którą zresztą mi przysłały.
Często jej słuchałam,uspokajała mnie,a potem i moją kruszynkę w brzuchu,jak by wyczuwała,że to jej tata.Na ostatni miesiąc ciąży przyjechała do mnie mama,martwiła się ze jestem sama,że sobie nie poradzę?Namawiała abym powiedziała mu prawdę.

-Mamo zrozum!-Jak by mnie kochał to już byśmy byli razem!-nie chcę aby wrócił z obowiązku!-Jeżeli się spotkamy powiem mu prawdę, ale na razie jest dobrze!

Urodziłam późną wiosną,był koniec maja gdy odeszły mi wody.Poród był dość ciężki,gdyż dziecko było duże,do tego ta pora roku, gorąco i parno.,ale ja myślałam tylko o tym że za chwilę wezmę je w ramiona.
Nie chciałam znać płci,więc wybrałam imiona dla chłopca i dziewczynki,mamie nie bardzo się podobały,więc często kręciła nosem.

-Hope-dla córki!

-Wictor-dla syna!

-Co to za imiona?-Takie nie polskie!-narzekała.

-Mamo już podjęłam decyzje!-to moje dziecko!

Urodziło się jak wschodziło słońce,byłam spocona i wyczerpana gdy usłyszałam płacz!

-Gratuluję pani!-piękna,zdrowa dziewczynka!-lekarz położył mi dziecko na brzuchu.
Dotknęłam jej główki,potem rączek.

-Witaj na świecie Hope!-a w myślach dodałam. -Masz córkę Paddy!
**************************************

Od wyjazdu Laury minęły już dwa lata,tak jak postanowił zaczął porządkować swoje życie od rozwodu.Z Rose nie poszło mu tak łatwo jak z Joelle,prócz domu który kupił przed ślubem wyrwała od niego jeszcze niezłą sumkę.To jak się zachowała przekreśliło pozostanie przyjaciółmi,a nawet znajomymi,nie chciał jej już nigdy widzieć.Nagrywanie i promocja płyty zajęła mu pół roku,wychodził ze studia nocami,ale dzięki temu nie myślał o Laurze. Krążek ukazał się na pułkach jakoś na wiosnę,zastanawiał się czy zauważyła,czy kupi i będzie słuchać,nagle wspomnienia wróciły ze zdwojoną siłą.
Większość utworów powstało po ich wspólnej nocy,znowu zaczął myśleć i tęsknić,do tego dochodziły te niepokojące sny.Widział w nich zmartwione oczy Laury i przeraźliwy płacz dziecka!

-Co to mogło oznaczać?-bał się o nią co raz bardziej!
-Muszę porozmawiać z Gabi!-może coś mi o niej powie?

Minęło tyle czasu a ona nadal nie chciała z nim poruszać tematu Laury,zaraz po moim rozwodzie powiedziała tylko,że wyjechała na stałe iże w końcu jest spokojna!
Złapałem kluczyki i zbiegł do samochodu,jakiś czas później wchodził do budynku firmy.

-Pan do kogo?-drogę zagrodził mu portier.

-Ja do pani Gabrieli!-w prywatnej sprawie!

-Na górę windą……!-Znam drogę!-nie dałem mu dokończyć.

Stanął przed drzwiami i na chwilę się zawahał,a potem delikatnie zapukał.

-Proszę!-usłyszał ciepły głos.

-Paddy!-to znowu ty?-machnęła ręką jak by odganiała natrętną muchę.

-Przyszedłem zapytać czy nie zmieniłaś zdania?

-Nie!-obiecałam jej!-nie bądź uparty.

-Gabi!-zlituj się i daj mi szansę chociaż z nią porozmawiać!

-Ty swoją szansę juz miałeś!-tylko zamiast ją wykorzystać,wolałeś wywalić ją za drzwi.

-i ułożyc sobie życie z inną!-dodała kończąc zdanie.

-Wiesz jak przyłożyć!-Tak aby zabolało!

-Czego ode mnie oczekujesz?-tylko szybko bo nie mam czasu!

-Daj chociaż jej numer telefonu!-Muszę z nią porozmawiać,coś mnie niepokoi!

-A to dobre!-teraz zrobiłeś taki troskliwy?-A gdzie byłeś jak ona przeżywała tragedie gwałtu?Robiłeś karierę,a w między czasie kosiłeś trawniczek w koło wypasionego domu.

-Nigdy mi nie odpuścisz?-myślałem że się lubiliśmy?Słuchaj ja muszę ją chociaż usłyszeć,bo zwariuję!Od kilku dni mam dziwne sny,widzę ją zmęczoną,smutną i przeraźliwy płacz dziecka!

-Gabi nagle zbladła!-spuściła oczy i zaczęła miętosić jakieś kartki.

-Co jest?-dziwnie się zachowujesz.

-Nie…..wydaje…. ci się!

-Nie chcesz to nie mów!-pojadę do jej rodziców,może tam się czegoś dowiem?-cześć.

-Paddy poczekaj!-jęknęła.

-Może faktycznie już czas abyście się spotkali?

-Masz tu jej adres!-najwyżej mnie zabije!

-Tylko muszę cię ostrzec,bardzo dużo się zmieniło,to co tam zastaniesz może być dla ciebie szokiem!

-Wszystko lepsze niż ten niepokój!

Dopiero na dole odważył się otworzyć złożoną kartkę.

-Włochy!-gdzieś ty wariatko przede mną uciekła?

-No to czas się pakować i po bilety!

-Na miejscu będę się martwił jak mi zatrzaśniesz drzwi przed nosem!

*******************************

Z lotniska wziął taksówkę,podał adres rozsiadł się wygodnie na tylnym siedzeniu,patrzył w boczną szybę i podziwiał widoki.Jeżeli nie będziesz chciała ze mną rozmawiać ,to chociaż sobie widoki pooglądam.

-Tu jest pięknie!

-Jesteśmy na miejscu!-taksówkarz odwrócił się do niego.

-Mam wyjąć bagaże?-czy poczekać?

-Wysiadł i rozejrzał się!-Tu jest pięknie!Mały domek,ogród i widoki!

-To tutaj sobie żyjesz?-Jak ty to znalazłaś?

Odwrócil się do mężczyzny i wręczył mu banknoty.

-Proszę wyjąć bandaż!-zostaję.

-Dziękuję!-Do widzenia!

Stanął przed furtką,jeszcze chwilę się wahał,zapukał odczekał chwilę,potem jeszcze raz-cisza.Nacisnął klamkę drzwi się otworzyły,rozejezał się spodobało mu się surowe lecz przytulne wnętrze.

-Laura jesteś tu?-zawołał nieśmiało.
*********************************
Właśnie przewijała Hope,gdy go usłyszała,przymknęła oczy i od razu zobaczyła jego twarz.

Ja chyba wariuję!-nie tylko go widzę,ale i słyszę!

-Malutka twój tatuś już nigdy nie wywietrzeje mi z głowy!-odezwała się do gaworzącej córki.

-Co ty powiedziałaś?-krzyknął stając w drzwiach.

Odłożyła dziecko do łóżeczka,zacisnęła ręce na szczebelkach,zrobiło jej się ciemno przed oczami,nabrała powietrza jak ryba wyjęta z wody,na to nie była gotowa,jeszcze nie teraz!

-Co ty tu do diabła robisz?-odpowiedziała z wściekłością,którą chciała przykryć swój strach.

Paddy stał z otwartą ze zdziwienia buzią i nie wiedział co odpowiedzieć?Widok jaki zastał na górze całkowicie wytrącił go z równowagi.-Masz dziecko?-wydukał

-Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie!

-Przyjechałem żeby z tobą porozmawiać,ale tego się nie spodziewałem?

-Skąd wiedziałeś gdzie mnie szukać?-zresztą nie odpowiadaj domyślam się.-Gabi!

Chciał spojrzeć jej w oczy,ale Laura spuściła wzrok,bała się że z nich wyczyta wszystko,sytuacja zrobiła się niezręczna,a milczenie krępujące.Pierwszy raz w jego towarzystwie poczuła się jak kretynka.

-Chciałeś porozmawiać?-pierwsza przerwała ciszę.

-Zejdźmy do kuchni!-napijesz się czegoś?Kawy?A może coś zimnego robi się gorąco?

-Ej!-Paddy!-jesteś tam?-Obudź się!-pomachała mu ręką przed nosem.
Wracał do rzeczywistości nadal wpatrując się w kołyskę.

-Mówiłaś coś?-Zamyśliłem się i nie słuchałem!

Przyłożyła palec do jego ust,aby go uciszyć,nachyliła się nad łóżeczkiem,okryła córeczkę kolderką i wskazała mu drogę do salonu.Poszedł za nią chociaż wcale nie miał ochoty opuszczać tego pokoju,kołyska go hipnotyzowała.
Zeszli na dół.

-No więc?-Czego się napijesz?-powtórzyła pytanie

-Obojętne!-nie chcę robić kłopotu?-wzruszył ramionami.

-Jak to!-zawsze wiedziałeś czego chcesz,ty rozpoczynałeś ty kończyłeś,każda decyzja zawsze sprowadzała się do osiągnięcia własnego szczęścia.To nic że po drodze pojawiały się ofiary-zaśmiała.

-No to się dobraliśmy!-ty też mnie zostawiłaś dla Luca,aby osiągnąć swoje szczęście.

-Punkt dla ciebie!-odburknęła nalewając wodę do czajnika.

-Laura nie przyjechałem do ciebie,aby wypominać wspólne błędy!

Chciał ją wziąć za rękę,ale cofnęła się o krok,bała się jego dotyku,to burzyło jej spokój i trzeźwość myślenia.Zalała kawę,wzieła tacę i zaczeła kierować się na taras.

-Przyjechałem,bo martwiłem się o ciebie!

-Tak nagle?

-Wcale nie nagle!-od jakiegoś czasu nękałem Gabi o twój telefon,ale dopiero teraz się złamała.

-Co takiego jej zrobiłeś,że uległa?-Gabryśka to twarda sztuka!

-Wiesz Laura!-ostatnio często mi się śniłaś i to nie były dobre sny.

-Paddy!-nie masz wobec mnie żadnych zobowiązań!-Nie musisz jechać na drugi koniec świata aby się mną zajmować-radzę sobie!

-Masz dziecko?-a napisałaś w liście…….przerwał,nadal mu było ciężko o tym mówić.

-Widzisz!-życie jest przewrotne,sama byłam w szoku jak się dowiedziałam.Po prostu wykorzystałam ten znikomy procent szansy,którą miałam,chociaż ja wolę myśleć,że to cud!

-Spojrzał na nią i zaczął w myślach liczyć!

-A co z ojcem?-zapytał wprost.

-Matka jest ważniejsza!-podniosła butnie głowę.-Ale tak nie można!-Twoja córka będzie kiedyś pytać!-to dziewczynka?

-Tak!-Hope!

-Nadzieja!-pięknie.

-No to co z tym ojcem?

-Nic!-nie byliśmy małżeństwem,nie byliśmy nawet razem,nie planowałam tego,a nawet nie spodziewałam,wiesz dlaczego!

-Więc on nie wie?

-I nie dowie się!-ja tego nie chcę!

Sama sobie się dziwiła z jaką łatwością przychodziło jej ukrywanie przed nim prawdy.Pogadają,powspominają i pojedzie,najważniejsze żeby nie zobaczył małej,ona jest do niego taka podobna!
Rozmawiali długo,on opowiadał o rozwodzie,o nagrywaniu płyty.Ona o tym jak postanowiła tu przyjechać,jak dowiedziała się że jest w ciąży.Oboje zrozumieli że przez swoje wybory,nawzajem się skrzywdzili.Nie wspominali tylko o uczuciu,o miłości którą czuli,bali się zerwać tę cienką nić jaka się między nimi zawiązała-nić przyjażni. Wróciło to co zgubili z początku ich znajomości.
Kilka razy wchodziła na górę do córeczki,przewijała ją,karmiła i tuliła,malutka była spokojna jak nigdy,jak by odezwał się w niej zew krwi,jakby czuła że odwiedził ją ktoś szczególny. Znała ten głos,przecież zasypiała przy jego piosenkach,zaczynała go rozpoznawać na zdjęciach.
Laura od razu postanowiła,że opowie jej o nim,że nie będzie ukrywać kto jest jej ojcem i wytłumaczy dlaczego nie ma go z nimi.
Rozejrzeli się,słońce chyliło się ku zachodowi,pierwszy raz od tak dawna czuli się ze sobą tak swobodnie-stracili poczucie czasu!

-Będę się zbierał!-Trochę się zasiedziałem!-a ty masz pewnie swoje sprawy?

-Gdzie się zatrzymałeś?-zamówię ci taksówkę-złapała za telefon.

-Jeszcze o tym nie myślałem?

-Przyjechałem prosto z lotniska!-poczuł się dziwnie zawstydzony.

-Bagaż nadal stoi pod twoim płotkiem!-dodał i spuścił głowę.

-No to mamy problem!-o tej porze nie znajdziesz tu noclegu!

-Paddy posłuchaj!-jeszcze chwilę się wahała.

Dom jest mały,nie ma tu pokoju goscinnego?-ale kanapa w salonie jest nawet wygodna.

Moja mama spała na niej prawie miesiąc i nie narzekała,

-Jesteś pewna!-uśmiechnął się

Nie była pewna!To może być jej największy błąd,ale nie mogła pozwolić mu spać pod gołym niebem.

-Dobra!-Nie ma o czym gadać!-idź po swoje rzeczy.

-Ty zajmiesz dół!-A my górę!-I nikt nie będzie wchodził sobie drogę.

-Jutro pomyślisz co dalej!?

Pokazała mu co gdzie jest,dała ręczniki i czystą pościel,a potem znikła na górze. Dlugo leżał i nie mógł zasnąć,myślał jak dobrze się tu czuje,to miejsce,ten dom,Laura i dziecko śpiące na górze,obudziły w nim tęsknote posiadania rodziny.Mogli by tak żyć z dala od wszystkich,razem!

-Rozmarzyłeś się stary!-Laura na to nie pójdzie!

Leżał jeszcze jakiś czas wpatrując się w sufit,ale sen nie chciał przyjść,za dużo wrażeń.Nagle usłyszał płacz,przez chwilę pomyślał że to jego sen,otworzy oczy i wszystko umilknie! Usiadł,ale kwilenie nie cichło,odczekał pięć minut,potem następne,ale płacz nie ustępował.Założył spodnie i postanowił to sprawdzić,czemu mała się nie uspokaja,może będzie mógł pomóc?
Stanął pod drzwiami pokoiku Hope,zajrzał do środka,ale nie było nikogo.
Pewnie nie słyszy!-pomyślał,wycofał się i podszedł pod drzwi sypialni Laury i zapukał.

-Laura mała się obudziła i płacze!-cisza.-Laura nie słyszysz?-nacisnął klamkę,ale pokój był pusty,nie było jej.Cholera co robić?-postanowił uspokoić dziecko.

-Ci….. maleńka!-Jakoś sobie poradzimy!-Mamusi gdzieś zniknęła wujek się tobą zajmie!

Podszedł do łóżeczka,nachylił się nad nim i zaczął delikatnie przemawiać,dziewczynka zaczeła się powoli uspokajać,Chciał odejść,ale mała znowu zakwiliła!

-Wiesz wujek ma lepszy pomysł!-zaśpiewamy sobie kolysankę!

Wyjął ją z łóżeczka,trzymając w ramionach zaczął delikatnie kołysac i nucić coś pod nosem. Usiadł w fotelu,zapalił lampkę na stoliku,spuścił oczy na dziecko i oniemiał,cofnął się o wiele lat i przypomniał sobie swoje zdięcia z dzieciństwa.

-Mój Boże!-trzymał w ramionach swoją kopie.Te same granatowe oczy,miedziano brązowy kolor włosków i ten ruch rączki odgarniający niesforny kosmyk opadający na czoło.

-Ona jest moja!-zaczął po prostu płakać.

Zrozumiał wszystko,swoje niespokojne sny,dziwne zachowanie Laury i uwaga rzucona przez Gabi

-Ale dlaczego?-Co ja takiego zrobiłem że nie chciała mi powiedzieć?

Pytanie pozostało bez odpowiedzi.
**********************************
Leżała bez celu wpatrując się w drzwi.

-Co mnie napadło!-Jak mogłam mu to zaproponować?Ona i Paddy pod jednym dachem to nie mogło się dobrze skończyć!
Wstała,założyła gruby blezer,postanowiła wyjść do ogrodu,ochłonąć i pomyśleć,zeszła na dół do kuchni wzięła butelkę wody i już miała wyjść na zewnątrz,staneła jednak na chwilę i zerkneła w stronę salonu.

-Pewnie śpisz!-Ile ja bym dała za spokojny sen!

-Jutro wyjedziesz i wszystko wróci do normy!

Jakiś czas siedziała na kamiennej ławeczce i rozmyślała,tak naprawdę nie chciała aby wyjeżdżał,nadal go kochała i strasznie tęskniła.Wiedziała że nigdy o nim nie zapomni,Hope jest do niego taka podobna,ile razy spojrzy na nią to tak jak by widziała jego,zatrzęsła się z chłodu.
-Pora wracać!
**************************************

Jeszcze wczoraj chciał wyjechać,ale teraz!Spojrzał na córkę i łzy znowu popłyneły po twarzy,była taka cieplutka,tak ufnie wpatrywała się w niego,ogarneło go uczucie jakiego nigdy nie znał,dla tej małej zrobi wszystko,zrozumiał że już nigdy nie pozwoli się od niej odsunąć,zamierzał błagać Laurę……!
Weszła na górę i od razu zobaczyła światło w pokoju córki.
-O nie!-wrzasnęła otwierając drzwi.-Jak mogłaś!-Nie miałes prawa!

Spojrzał na nią z nad dziecka ocierając łzy.

-Ja jak mogłem!-A ty!-Chciałaś to przede mną ukryć?-Dlaczego?-Nie rozumiem?

Oparła się o framugę drzwi,spuściła głowę,nie mogła patrzeć na widok ich razem,za bardzo jej się to spodobało.
Jak dowiedziałam się o ciąży,oboje byliśmy na zakręcie,zranieni z bagażem złych doświadczeń.
To nie mogło się udać!!!

-A teraz?-zapytał z nadzieją w głosie

Chciała odpowiedzieć coś innego,ale gdy spojrzała jak jej (ich)córeczka spokojnie śpi w jago ramionach zmieniła zdanie.
-Teraz!-Powinniście sie lepiej poznać!
Podeszła do nich,ukucnęła przy fotelu i uśmiechnęła się,poczuła spokój i wtedy wiedziała że to dobra decyzja.

THE END

Resztę to tylko wasza wyobraźnia!!!!

4 Komentarze

  1. Wow super Haniu mam nadzieje ze mnie nie zlinczujesz jak napisze ze koncowe rozdzialy Agi byly super napisane razem z twojini wczesniejszymi rozdzialami superowo wspolgra Agi ostatnie rozdzialy sprawily ze opowiadanie jest super a Aga powinna sie zajac pisaniem tak jak ty

    • To ja dziękuję i cieszę się że czytałaś ! Odpowiadając na Twój poprzedni komentarz, za długie przerwy między rozdziałami spowodowane były przede wszystkim pracą m dome, dziećmi ;) Cieszę się że udało mi się dotrwać do końca ;) Będzie jeszcze mój epilog, nie wiem tylko kiedy bo coś opornie mi idzie ;) Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.